Going to Alexandria... - Where?

Jak niektórzy z Was wiedzą, w połowie czerwca wyjeżdżam do Aleksandrii. Tak, do Egiptu :) Z tej okazji postanowiłam zacząć prowadzić blog. Myślę, że okazja jest dobra. Potrzebuję czegoś, co pozwoli mi utrzymać dystans do tego, co będzie mnie otaczało. Za mało jestem systematyczna na dzienniki czy pamiętniki, poza tym, w dzisiejszych nowoczesnych czasach blog wydaje się odpowiedni. 

Postanowiłam, że pisać będę po polsku. Z paru względów, m.in. dlatego, że po polsku blog będzie miał nieco mniejszy zasięg... A pewnie to, co będę tu pisała, będzie momentami krytyczne... Z drugiej strony nie zamierzam się ograniczać i jeśli najdzie mnie nagle ochota, żeby zacząć snuć swoje przemyślenia po wietnamsku, to będę! ;) Uprzedzam - spodziewajcie się raczej luźnego strumienia świadomości, więc jeśli kogoś drażni strumień mojej świadomości, to może to nie dla niego. Jak widzicie - mam przed tym blogiem tremę. W końcu to pierwszy mój blog. Po namowach paru osób na prowadzenie blogów o gotowaniu i o czytaniu książek, zdecydowałam się wreszcie na blog z... wyprawy. No, właśnie. Powinnam zacząć od tego, dokąd właściwie jadę i po co. Ale najpierw zacznę od mojej ulubionej piosenki. Tak na dobry początek.


Być może zdziwi Was to, ale ta piosenka pasuje tutaj, jak mało co. Wsłuchajcie się w nią dobrze, bo większego kontrastu z Aleksandrią, niż Kalifornia, chyba nie jestem w stanie znaleźć. Wsłuchajcie się dobrze w tę piosenkę i dobrze ją sobie zapamiętajcie, bo teraz ruszamy w całkiem inne miejsce. 

*******

Przede wszystkim już raz tam byłam, na rozmowie kwalifikacyjnej: https://picasaweb.google.com/108458025284926983738/AlexandriaIII2012

Spędziłam w Aleksandrii jedną noc i jeden bardzo długi dzień. Jechałam wtedy z nastawieniem, że przecież i tak mnie nie wezmą, a nawet jeśli, to przecież i tak nie pojadę! Skoro stawiają przelot i hotel, to czemu nie skorzystać. W Aleksandrii jeszcze nie byłam! Rozmowa przebiegła OK, ale wracałam z poczuciem, że nie dostanę tej pracy. A potem pamiętam swoją radość dziką, kiedy zobaczyłam tabliczkę "Welcome to Europe" na biurku strażnika granicznego w Brukseli. 
Jakoś nie mogę przejść do rzeczy, widzicie. Więc może na pierwszy raz wystarczy. Potrzymam Was jeszcze w napięciu ;)

Komentarze

  1. Co to za podejście do podróży życia? W końcu jedziesz na podbój Egiptu! http://www.youtube.com/watch?v=rMbATaj7Il8

    OdpowiedzUsuń
  2. When in Rome, do as the Romans do ... :P
    http://www.youtube.com/watch?v=yVrNV_5LhNE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepszy teledysk: http://www.youtube.com/watch?v=a5N7RNQUKts

      Usuń
  3. Pomysł Paulinko z tym blogiem, nie wspominając wyjazdu do Aleksandrii, przedni. Nigdy nie śledziłem żadnego blogu, także nareszcie będę mieć okazję :) pozdruski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia fantastyczne! Wspaniała wyprawa przed Tobą. Mam w domu książkę "Arabski dla Polaków", służę uprzejmie, gdybyś miała ochotę.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe. Chętnie zerknę, ale nie wiem, czy będę w stanie zabrać ze sobą... Niemniej bardzo dziękuję :) Może mi przywieziesz? :D

      Usuń

Prześlij komentarz