The times, they are a-changin


Dziś rano w drodze do pracy widziałam kobietę w nikabie. Co w tym nadzwyczajnego, spytacie pewnie - wszak pełno wokół mnie kobiet w przeróżnego stopnia zasłonach? Otóż wszystko, Moi Drodzy, wszystko! Po pierwsze, nikab, w który odziana była ta kobieta, był zielony. Po drugie, kobieta siedziała przy stoliku małej tradycyjnej kawiarni w bocznej uliczce (w jednej z tych kawiarni, które są całe wyłożone pięknymi kaflami) i piła kawę. Sama!
Despite everything that people say, the times, they really are a-changin! Mimo temu, co mówią, czasy się jednak zmieniają J

Po wczorajszej burzy nie ma dziś już najmniejszego śladu. Niebo jest idealnie niebieskie, absolutnie bezchmurne. W Europie takie niebo bywa chyba tylko w Grecji.


****
Follow-up:
Amy mówi, że nikaby bywają różnokolorowe, a kobiety widuje się w tradycyjnych kawiarniach - i samotne też, - i skoro tak siedziała sama, do tego tak wcześnie rano, to pewnie jest właścicielką tej kawiarni, albo żoną właściciela. Ciekawe, prawda? Że kobiety są właścicielkami takich miejsc... To samo przyszło mi do głowy, kiedy byliśmy z Simon na Suk el Goma i zaprosiła nas na sok kobieta, która przedstawiła się, jako szefowa całego targu

Komentarze